21 wrz 2010
Perły
No i przyszła pora na perły :)
Perły zawdzięczają swe powstanie żywym organizmom. Najpiękniejsze i najcenniejsze są wytworem małży morskich, szczególnie z rodzaju Pteria (perłopław), obejmującego ponad 30 gatunków. Żyją one w ciepłych morzach, do głębokości 30 m, przytwierdzone do dna. Oprócz pereł morskich znane są również perły słodkowodne, wytwarzane przez małże słodkowodne, m.in. Unio (skójka) i Anodonta (szczeżuja), które żyją w niektórych strumieniach i rzekach na obszarach o klimacie umiarkowanym - obecnie należą już do rzadkości na skutek rabunkowej gospodarki człowieka.
6 wrz 2010
Jaspis
28 sie 2010
Fluoryt
Kryształ fluorytu
Kryształy fluorytu
Kryształy fluorytu
Twardość - 4, kruchy
Połysk - szklisty
Łupliwość - doskonała
Barwa - bezbarwny, żółty, biały, zielony, fioletowy, różowy, wielobarwny.
Wykazuje fluorescencję.
21 sie 2010
Opal
Opale australijskie
Opale australijskie

Jest on uwodnioną krzemionką SiO2·nH2O, o zmiennej zawartości wody (od 1 do 21%), oddawanej w sposób ciągły przy suszeniu. Nie ma on struktury krystalicznej, tylko bezpostaciową. Tracąc wodę przekrystalizowuje w chalcedon. Tworzy naskorupienia i formy groniaste, występuje także w postaci nacieków.
Czysty opal jest minerałem bezbarwnym, choć w skałach jest najczęściej zabarwiony na szaro, żółto, brunatno, czerwono, zielonawo, czarno.

Opal mleczny - Szklary. Sfotografowany na plastrze krzemienia pasiastego.
Jest on uwodnioną krzemionką SiO2·nH2O, o zmiennej zawartości wody (od 1 do 21%), oddawanej w sposób ciągły przy suszeniu. Nie ma on struktury krystalicznej, tylko bezpostaciową. Tracąc wodę przekrystalizowuje w chalcedon. Tworzy naskorupienia i formy groniaste, występuje także w postaci nacieków.
Czysty opal jest minerałem bezbarwnym, choć w skałach jest najczęściej zabarwiony na szaro, żółto, brunatno, czerwono, zielonawo, czarno.
17 sie 2010
Krzemień pasiasty
Krzemień pasiasty - Iłża
Powstają one albo dzięki koncentracji krzemionki rozproszonej w wapieniach w trakcie diagenezy osadu lub są efektem nagromadzenia substancji krzemionkowej pochodzącej z krzemionkowych igieł gąbek oraz skorupek radiolarii (promienic).
12 sie 2010
Chryzopraz
Chryzopraz - Szklary
Chryzopraz - Szklary
9 sie 2010
Agat
Agat - Nowy Kościół
Agat - Płóczki
Jest to odmiana chalcedonu o charakterystycznej budowie wstęgowej, powstałej z naprzemianległych warstewek odmiennie zabarwionych. Agaty tworzą kuliste, elipsoidalne lub nieregularne bryły występujące w niektórych zasadowych skałach wulkanicznych. Powstawały, gdy pustki skalne pozostające po ulotnieniu się gazów z krzepnącej lawy zostały wypełnione przez oziębiony roztwór krzemionkowy, który zastygając tworzył agaty. W agatach pomiędzy skrytokrystaliczną krzemionką występuje niekiedy opal. Domieszki mineralnych substancji barwiących wstęgi agatu to głównie czerwony hematyt, żółtawy limonit i zielonkawy chloryt.
5 sie 2010
Chalcedon
Chalcedon z kwarcem w tle
Jest to skrytokrystaliczna odmiana kwarcu SiO2. Jego skupienia zawierają submikroskopowe wrostki wypełnione cieczą. Tworzy zbite, naciekowe skupienia oraz konkrecje o różnym zabarwieniu.
Chalcedon pojawia się w skałach magmowych jako produkt hydrotermalny niskich temperatur. Powstaje też w wyniku przekrystalizowania opalu. Jest rozpowszechnionym składnikiem skał osadowych, powstającym na skutek przekrystalizowania koloidalnej lub biogenicznej krzemionki. W tych skałach tworzy również konkrecje oraz warstwy stanowiące skały określane jako rogowce lub chalcedonity. Czasem jest spoiwem skał okruchowych.
4 sie 2010
Tygrysie oko. Kocie oko. Sokole oko.
Tygrysie oko / sokole oko
Tygrysie oko
3 sie 2010
Morion
To zabarwienie jest spowodowanego występowaniem w jonów glinu, sodu, litu lub czasami potasu w strukturze minerału, zastępujących jony krzemu lub działaniem naturalnego promieniowania jonizującego działającego na te kryształy przez bardzo długi czas.
31 lip 2010
Ametyst
Ametyat - Brazylia
Ametyat - Brazylia
Ametyst - Urugwaj
Jest to fioletowa odmiana kwarcu. Jego barwa jest skutkiem domieszek żelaza oraz wpływu naturalnego promieniowania jonizującego. Ametysty powstają w procesach hydrotermalnych. Nierzadko wypełniają próżnie pogazowe w melafirach. Często tworzą kryształy na ścianach geod.
Najwspanialsze egzemplarze druz ametystowych, z doskonale wykształconymi i zabarwionymi kryształami, występują w skałach wylewnych na obszarze Brazylii. Największa geoda ametystowa została znaleziona w 1900 r. w Rio Grande do Sul właśnie w Brazylii. Mierzyła ona 10 x 5 x 3 m, a jej całkowita masa wynosiła 7 ton.
29 lip 2010
Kryształ górski
Kryształ górski z chlorytem
Kryształ górski z wykształconymi na powierzchni mini-kryształkami
Kryształ górski - Jegłowa
Jest on bardzo słabym przewodnikiem ciepła więc przy dotyku daje odczucie chłodu. W starożytności używano go w formie kul do chłodzenia rąk w upalne dni. Starożytni Grecy uważali go za lód, który zamarzł do tego stopnia, że na zawsze utracił zdolność topnienia. Z tego powodu nazwali go crystallos, co po grecku oznacza lód. Wiara w lodowe pochodzenie kryształu górskiego utrzymała się długo. Dopiero w XVII w. Boyle porównał jego gęstość i wody, stwierdzając, że nie ma on nic wspólnego z lodem.
W przeszłości wierzono w szczególną moc kryształu górskiego. Kryształowej kuli używano do wróżenia. W dawnych czasach uzupełniało to horoskopy astrologiczne.
Kwarc
Kwarc - Jegłowa
Kwarc SiO2 ma połysk szklisty, na przełamie tłusty. Łupliwości brak, przełam muszlowy. Wzorcowa twardość 7.
ODMIANY KWARCU:
ametyst - fioletowy
awenturyn - żółty, migotliwy
cytryn - żółty
kocie oko - zielone, migotliwe
kryształ górski - bezbarwny
kwarc dymny - brunatny, szary
kwarc różowy - różowy
morion - czarny
kwarc mleczny - biały
praz - zielony
sokole oko - niebieskoszare, migotliwe
tygrysie oko - złocistobrązowe, migotliwe
Opracowane na podstawie: A. Bolewski, A. Manecki "Rozpoznawanie minerałów; A. Bolewski, A. Manecki "Mineralogia szczegółowa"; K. Maślankiewicz "Kamienie szlachetne" ; J. Kourimsky "Encyklopedia minerałów i skał".
28 lip 2010
Wiadomości ogólne na temat minerałów
SKALA TWARDOŚCI MOHSA
1. Talk - można go zarysować drewienkiem, np. zapałką
2. Gips - można go zarysować paznokciem
3. Kalcyt - łatwo można go zarysować monetą miedzianą
4. Fluoryt - łatwo można go zarysować ostrzem scyzoryka
5. Apatyt - można go zarysować ostrzem scyzoryka
6. Ortoklaz (skaleń) - z trudnością można go zarysować ostrzem scyzoryka
7. Kwarc - rysuje szkło
8. Topaz - łatwo rysuje kwarc
9. Korund - można go zarysować diamentem
10. Diament - nie można go zarysować żadnym minerałem ani substancją sztuczną
KRYSZTAŁ
25 maj 2010
Polskie piramidy
Piramida stoi na terenie dawnego majątku von Fahrenheidów, w miejscowości Rapa, około 9 km od Bań Mazurskich. Pałac, rodowa siedziba Fahrenheidów znajduje się w Bejnunach, za granicami Polski, na terenie Obwodu Kaliningradzkiego. Jego mieszkańcy kochali sztukę, pasjonowała ich starożytność. Otaczali się obrazami i rzeźbami. Gromadzili przedmioty z wykopalisk.
Piramida pochodzi z XIX w. i jest rodzinnym grobowcem.
W 1811 r. jako pierwsza została tu pochowana zmarła na szkarlatynę 3-letnia Ninette. Jako ostatni – jej twórca, Friz Wilhelm, w 1849 r.
Teren majątku jest podmokły, więc zbudowano groblę, aby zapewnić wygodne dojście do budowli.
No i stoję przed nią – samotnym grobowcem wśród drzew. Nie ma u jego wejścia kwiatów ani zniczy. Gdzież są potomkowie tej rodziny?
Rozglądam się wokół. Wszędzie zielona, bujna, soczysta roślinność, która zaczyna również zasiedlać zewnętrzne ściany piramidy.
Zaglądam do środka przez zakratowane okna. Kiedyś były w nich szyby, lecz czas i wandale zrobili swoje. Moim oczom ukazuje się zatopione w półmroku pomieszczenie o ścianach z cegły. Wiem, że ich nachylenie, podobnie jak w piramidzie Cheopsa, wynosi 51° 52’.
Wewnątrz spoczywają zmarli. Leżą w otwartych trumnach, więc łatwo można dostrzec, że ciała są doskonale zmumifikowane. Powszechnie przypisuje się to właściwościom odpowiednio wykonanego projektu. Nie da się ukryć, że pomimo wilgotnego otoczenia, we wnętrzu nie zauważyłam komarów ani much.
Inne piramidy
Budowla w Rapie nie jest jedynym grobowcem tego typu na terenie Polski. Piramida stoi też na przykład w parku miejskim w Aleksandrowie Kujawskim. Prawdopodobnie postawił ją, z przeznaczeniem na miejsce wiecznego spoczynku dla siebie, hrabia Władysław Trojanowski. Jednak rodzina, pewnie uznając ten pomysł za zbyt ekscentryczny i korzystając z sytuacji, w której arystokrata nie mógł zaprotestować, pochowała go na cmentarzu w Toruniu. Od tego czasu nikt, poza fanami farb w sprayu, piramidą się nie interesuje.
Grobowiec – piramida znajduje się też na cmentarzu w Karczewie niedaleko Warszawy. Prawdopodobnie spoczywają tu uczestnicy powstania kościuszkowskiego. Budowla tego typu stoi też w parku wokół pałacu Skrzyńskich w Gorlicach Zagórzańskich oraz w Wągrowcu koło Piły. Tu spoczywa w niej rotmistrz Franciszek Łaciński. Najwyższa z naszych krajowych piramid mierzy 20 m. wysokości. Znajduje się ona w Krynicy niedaleko Krasnegostawu i kryje w swym wnętrzu szczątki podkomorzego chełmskiego, Pawła Orzechowskiego.
Moją szczególną uwagę zwrócił jeszcze jeden grobowiec o kształcie, który zwykliśmy kojarzyć z Egiptem. Znajduje się on w Międzybrodziu, 3 km na północ od Sanoka. Należy do rodziny Kulczyckich. Zastanowił mnie nie swą formą, do którego już zdążyłam się przyzwyczaić. Nie chodzi mi też o sąsiedztwo cerkwi, choć muszę przyznać, to wielokulturowe rozwiązanie przyciąga wzrok. Otóż na froncie budowli wykuto w kamieniu dziwny znak wpisany w kształt koła. Jakby stylizowany równoramienny krzyż o ramionach rozszerzających się na zewnątrz. Takie same symbole zaintrygowały mnie już wcześniej. Na przykład we wsi Staiki na północ od białoruskiego Mińska. Tamtejsi ludzie mówią, że to starożytny symbol. Nie wiedzą, jakie ma znaczenie.
Podobny znak zwrócił też moją uwagę na XIX-wiecznym cmentarzu w niewielkiej wsi na dalekim ukraińskim Podolu. Pomiędzy chrześcijańskimi kamiennymi krzyżami, na jednej z płyt nagrobnych był wyryty taki właśnie dziwny, stylizowany, równoramienny niby krzyż. Pytałam o cmentarz miejscowych. Nie potrafili nic powiedzieć. Wiedzieli tylko, że stary.
Ciekawe więc jacy bogowie strzegą piramidy w Międzybrodziu… ? ...
6 kwi 2010
Dziady
Na wiejskim cmentarzu w białoruskim, dalekim interiorze. Lipiec 2003.
DZIADY, obchodzone w czwartek po Wielkanocy.
Jak pisze Zygmunt Gloger w „Encyklopedii Staropolskiej”:
„Dziady, stary zwyczaj ludowy, zawdzięczający swój niepospolity rozgłos Mickiewiczowi, który użył jego nazwy za tytuł do genjalnego swojego utworu. Uważamy też za rzecz najsłuszniejszą przytoczyć własne słowa wieszcza, które dał jako wyjaśnienie przy pierwszem wydaniu „Dziadów”. Jest to – mówi poeta – nazwisko uroczystości, obchodzonej dotąd między pospólstwem w wielu powiatach Litwy, Prus i Kurlandyi, na pamiątkę dziadów, czyli w ogólności zmarłych przodków.
Uroczystość ta początkiem swoim zasięga czasów pogańskich i zwała się niegdyś ucztą Kozła, na której przewodniczył Koźlarz, Huślarz, Guślarz, razem kapłan i poeta (gęślarz). W teraźniejszych czasach, ponieważ światłe duchowieństwo i właściciele usiłowali wykorzenić zwyczaj połączony z zabobonnemi praktykami i zbytkiem częstokroć nagannym, pospólstwo święci Dziady tajemnie, w kaplicach lub pustych domach niedaleko cmentarza. Zastawia się tam pospolicie uczta z rozmaitego jadła, trunków, owoców i wywołują się dusze nieboszczyków. (…) Dziady nasze mają to szczególne, iż obrzędy pogańskie pomieszane są z wyobrażeniami religii. Pospólstwo rozumie, iż potrawami, napojem i śpiewaniem przynosi się ulgę duszom czyśćcowym. Cel tak poważny, święta, miejsca samotne, czas nocny, obrzędy fantastyczne, przemawiały niegdyś silnie do mojej wyobraźni; słuchałem bajek, powieści i pieśni o nieboszczykach, powracających z prośbami lub przestrogami, a we wszystkich zmyśleniach można było dostrzedz pewne dążenie moralne i pewne nauki, gminnym sposobem zmysłowie przedstawiane”. (…). Marja Rodziewiczówna w wydanym przez nas „Roku Polskim” (Warszawa r. 1900) prześlicznie opisała czwartek powielkanocny, czyli dziady wiosenne, t. j. „Nawski dzień”, w którym lud nad Prypecią i Muchawcem niesie resztki święconego na groby rodzinne i ucztuje niby wspólnie z duchami zmarłych na ich mogiłach. Starożytny ten zwyczaj, lubo zupełnie przekształcony, przechował się dotąd przy mogile Krakusa w Krakowie pod nazwą „Rękawki”.”
Przy temacie przodków będących już w Zaświatach, pradawnego zwyczaju z tym związanego oraz białoruskich, dalekich terenów, warto wspomnieć o PRYKLADACH.
Pryklady to tradycyjne nagrobki na Polesiu w formie surowych lub trochę ociosanych kłód drewnianych, położonych wzdłuż na grobach. Wykonywano je z najtrwalszych gatunków drewna, na niektórych pozostawiono część konaru sterczącą ku górze. Kłody są zawsze proporcjonalne do wzrostu pochowanego człowieka. Krzyże nagrobne albo stoją obok kłody, albo są w nią wbite, albo są wyrzeźbione z zachowanego na kłodzie konaru, stanowiąc z nią jedną całość.
Pryklady można jeszcze znaleźć na cmentarzach we wsiach: Pare, położonej na południe od Pińska, prawie przy granicy z Ukrainą; Biżerewicze, leżącej na zachód od Pińska; Makawa, 4 km na wschód od Lusino; Chatyniczy, 15 km na zachód od Lusinio (Lusino - wieś między Gostyninem i Hancewiczami)
12 mar 2010
Jaskinia Kryształowa. Krzywcze, Ukraina.
Do zwiedzania udostępnione są 2 z 22 km korytarzy jaskini. Tworzą one prawdziwy labirynt o ścianach, w których jak w witrażu tkwią wygładzone przez wodę soczewki kryształów gipsu, błyszcząc w świetle latarek.
Po dotarciu pod zamknięte na kłódkę wrota do jaskini, udaliśmy się do pobliskiej miejscowości Krzywcze, aby znaną metodą "koniec języka za przewodnika" znaleźć kogoś, kto otworzy drzwi. Metoda jak zawsze okazała się skuteczna, i po chwili byliśmy pod domem bardzo sympatycznej pani przewodnik, która obiecała pojawić się z kluczami :)
Za jakiś czas pod jaskinię dotarli też inni Polacy, jakaś wycieczka ukraińska i z godnie z obietnicą pani przewodnik. Zaczęliśmy spacer po niezwykłym świecie, ja z moim towarzyszem nieustannie zostawaliśmy z tyłu, aby robić zdjęcia.
Było to bardzo dawno temu, w 2003 roku, a więc fotograficznie w innej epoce. Zdjęcia robiłam aparatem typu kompakt, na kliszy, po czym po powrocie pracowicie je skanowałam z negatywu. Teraz mój smartfon wykonuje lepsze zdjęcia. W każdym razie robiłam, co mogłam i umiałam, aby zachować w fotograficznej formie ten zaczarowany świat.
7 lut 2010
Henna i indygo
Celtyckie indygo
- Juliusz Cezar w czasie podboju Europy pisał, że Brytowie barwią ciało na niebiesko rośliną zwaną urzet - barwierski, co uwydatnia straszny wygląd podczas walki.
- Zachowały się przekazy, że w 60 r. Boudicca, królowa jednego z brytyjskich pemion celtyckich, Icenów, poprowadziła wojsko do walki z Rzymianami nago, umalowana (wytatuowana?) jedynie niebieskim barwnikiem.
- We wspomnieniach Rzymian po podboju Wysp Brytyjskich znajdują się zapiski, że tamtejsze kobiety malowały (tatuowały?) swoje ciała niebieskim (indygo) barwnikiem nie tylko do walki.
- Mnich Jordanes (VI w.) zostawił informację, że Bałtowie malowali (tatuowali?) ciała niebieskim (indygo) barwnikiem.
- Zachowane w starych tekstach zapisy mówią, że rośliną, za pomocą której Celtowie malowali na ciele wzory, był urzet barwierski. Niestety nie wiemy, w jaki sposób Celtowie przygotowywali farbę do malowania na skórze lub tatuażu.
12 kwi 2006
Góra Krzyży. Szawle, Litwa.
Prezentuje się ona raczej nieoczekiwanie na tle sporej równiny, rozciągającej się znacznie dalej niż to, co pokazuje zdjęcie. Idąc od parkingu, mijamy stragany z pamiątkami, a następnie ścieżką, wzdłuż której prowadzą nas już krzyże, dochodzimy pod usiany nimi pagórek.
Jego zaskakujące istnienie w tym miejscu ma swój powód - badania archeologiczne odkryły w nim dawny kurhan.
W kronikach można ponadto znaleźć informację, że w średniowieczu stała tu niewielka warownia. Później na jej miejscu postawiono kapliczkę.
Kiedy postawiono pierwsze krzyże - nie wiadomo. Wiadomo natomiast, że po powstaniach: listopadowym i styczniowym, ich liczba znacznie wzrosła. Od tego czasu zwyczaj przynoszenia krzyży stawał się coraz powszechniejszy. Przynoszono je, aby podziękować za szczęśliwe zdarzenia, aby uczcić ważne wydarzenia i prosząc o pomoc w trudnych momentach życia. Przynoszono je w czasie wojny i po wojnie. Przynosili je również Litwini powracający z zesłania, aby podziękować za uratowanie życia i pomyślny powrót do domu.
W czasach ZSRR władze wielokrotnie usiłowały to miejsce unicestwić, lecz za każdym razem krzyże powracały na Górę. Nie przyniosło trwałego rezultatu ani ich spalenie i połamanie, ani też użycie buldożerów i spychaczy dla większej skuteczności. Po każdym takim zdarzeniu krzyże wyrastały z powrotem. W tamtych czasach trwale udało się zasypać jedynie "święte źródełko" na górze i trwale zniszczyć ekosystem pobliskiej rzeczki Kulpe.
Tak więc Góra Krzyży została. Jest. Nadal ludzie przynoszą tu krzyże. Z całego świata. Na to Święte Miejsce wędrują również pielgrzymki z Polski.
2. IX. 1993 r. był tutaj papież Jan Paweł II i odprawił uroczyste nabożeństwo, co upamiętnia okazały krzyż stojący przed Górą.
20 wrz 2005
Dolina Issy
Ziemia babci Misi, która nie trzymała z żywymi, lecz z duchami i grzała tyłek przy piecu. Ziemia księdza Peikswy i Magdaleny. Ziemia, gdzie - pisał Miłosz - rodzą się ludzie skłonni do zachowań ekscentrycznych i dalecy od spokoju.
Kościół, święte dęby i węże
Piękny, słoneczny dzień. Rozglądam się uważnie po cmentarzu koło kościółka w Świętobrości. Kluczę pomiędzy starymi pomnikami i dębami, pod którymi śnią sen wieczny przodkowie Czesława Miłosza. Szukam grobu owej nieszczęsnej, po niesławnej śmierci - upiornej Magdaleny. Lecz zapewne czas rozsypał w proch kopczyk, o który nikt nie dbał, gdyż go nie znalazłam. Zmęczona niepowodzeniem, schodzę w dół, w stronę Niawiaży, którą Czesław Miłosz nazwał w swojej powieści Issą. Pokonuję spadek zbocza doliny na przełaj, pomiędzy starymi dębami. Pewnie gdzieś tędy na białym koniu proboszcza, zjeżdżał do rzeki duch Magdaleny.
Wędruję zamyślona piaszczystą drogą wzdłuż Issy. Rzeka, jak w powieści, ciemna, płynąca leniwie, chaszcze na brzegach. Wokół niej pola i łąki. Z okolicy powiew wiatru przynosi odgłosy życia wsi. Nagle całkiem niedopasowana do nastroju "rzecz" na ścieżce przykuwa mój wzrok. W poprzek drogi, akurat tam, gdzie miałam postawić stopę, leży wysuszone truchło rozjechanego zaskrońca.
"Węże wodne", które obecnie nazywamy zaskrońcami, dawniej, obok dębów, były święte na całej Litwie. Gospodarze wystawiali dla nich na ganek miseczkę z mlekiem i chętnie widzieli je w swoich domostwach, dawniej nie do pomyślenia było zabicie węża. Nawet przypadkiem, gdyż "kto go zabije, przywoła na siebie nieszczęście". No cóż, czasy się zmieniają, a węża szkoda. W każdym razie prastare dęby nadal rosną i czemuś przywodzą mi na myśl "większą niż gdzie indziej ilość diabłów", jak pisał Miłosz.
Tam, gdzie urodził się pisarz
We dworze w Szetejniach 30 czerwca 1911 roku przychodzi na świat Czesław Miłosz. Tu spędza lata swojego dzieciństwa. Tu powraca w wielu swoich utworach.
Szetejnie leżą na wschodnim brzegu Niewiaży, około 70 kilometrów na północ od Kowna, w centrum Litwy, "ziemi mitów i poezji", jak nazwał ją pisarz podczas wykładu noblowskiego w Sztokholmie w 1980 roku.
Noblista ponownie znalazł się w stronach swojego dzieciństwa w 1992 roku, po ponad 50-letniej nieobecności. Otrzymał wtedy stopień doktora honoris causa Uniwersytetu Witolda Wielkiego w Kownie. Ponadto nadano mu honorowe obywatelstwo Litwy.
Miłosz wiedział, że po czasach sowieckiego kołchozu, z rodzinnej posiadłości niewiele pozostało. Nie było wiec dla niego zaskoczeniem, gdy na miejscu znalazł jedynie zrujnowaną stodołę (świron) i zniszczony park.
W 1997 roku wręczono Czesławowi Miłoszowi akt własności Szetejni. Pisarz przekazał go w darze Fundacji Miejsc Rodzinnych Czesława Miłosza. Fundacji powstała, aby popierać współpracę między naukowcami, literatami i studentami Litwy, Polski oraz innych sąsiednich krajów. Została odbudowana stara stodoła (świron), w której umieszczono centrum konferencyjne.
Po raz ostatni pisarz odwiedził Szetejnie w 1999 roku. W miejscu, w którym dawniej znajdował się dwór, na pamiątkę tego pobytu zasadzono młody dąb.
Opitołoki...
...a dokładniej - biały, otoczony drzewami kościół, ukryty za metalową bramą i drewnianym płotem z kolumienkami z czerwonej cegły. O kościele tym powiedział Cz. Miłosz: "chrzest otrzymałem, wyrzekłem się diabła w parafii Opitołoki kiejdańskiego powiatu."
Odwiedziłam również ten kościół z białą wieżą. Po czym nieśpiesznie, delektując się piękną drogą wzdłuż Niewiaży, która nieczuła na zmiany, leniwie toczy swe czarne wody, jadę w stronę Kiejdan. Miejscowość tą, z dzieciństwa Cz. Miłosz zapamiętał jako punkt, gdzie jeździło się po naftę, mydło i śledzie. Natomiast nam wszystkim, nie związanym urodzeniem z tym terenem, Kiejdany nasuwają skojarzenia z Radziwiłłami. Ale to już zupełnie inna opowieść...
(Litwa 2005)
Cytaty pochodzą z "Doliny Issy" Czesława Miłosza
Issa (Niewiaża)
Stare dęby na zboczy poniżej kościoła
Subskrybuj:
Posty (Atom)




















































