Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ukraina. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ukraina. Pokaż wszystkie posty

12 mar 2010

Jaskinia Kryształowa. Krzywcze, Ukraina.



Jest to udostępniona turystycznie jedna z jaskiń na ukraińskim Podolu. Dla nas jest ogromnie ciekawa, ponieważ nie mamy w Polsce takich. Korytarze tej jaskini powstały w gipsie, którego kryształy tworzą na ścianach wzory ze szklistych soczewek, układając się w niezwykłą mozaikę.
Do zwiedzania udostępnione są 2 z 22 km korytarzy jaskini. Tworzą one prawdziwy labirynt o ścianach, w których jak w witrażu tkwią wygładzone przez wodę soczewki kryształów gipsu, błyszcząc w świetle latarek.

Po dotarciu pod zamknięte na kłódkę wrota do jaskini,  udaliśmy się do pobliskiej miejscowości Krzywcze, aby znaną metodą "koniec języka za przewodnika" znaleźć kogoś, kto otworzy drzwi. Metoda jak zawsze okazała się skuteczna, i po chwili byliśmy pod domem bardzo sympatycznej pani przewodnik, która obiecała pojawić się z kluczami :)
Za jakiś czas pod jaskinię dotarli też inni Polacy, jakaś wycieczka ukraińska i z godnie z obietnicą pani przewodnik. Zaczęliśmy spacer po niezwykłym świecie, ja z moim towarzyszem nieustannie zostawaliśmy z tyłu, aby robić zdjęcia.

Było to bardzo dawno temu, w 2003 roku, a więc fotograficznie w innej epoce. Zdjęcia robiłam aparatem typu kompakt, na kliszy, po czym po powrocie pracowicie je skanowałam z negatywu. Teraz mój smartfon wykonuje lepsze zdjęcia. W każdym razie robiłam, co mogłam i umiałam, aby zachować w fotograficznej formie ten zaczarowany świat.





31 sie 2003

Kamieniec Podolski



W pogodny sierpniowy poranek jedziemy dziurawą jak kielecka, ale jednak ukraińską drogą. Wszystko, aż po najmniejszą śrubkę w naszym UAZ-ie, dźwięcznie podskakuje na wybojach. Do momentu, w którym wnętrze samochodu zamieni się w rozpalony piec, zostały jeszcze jakieś dwie godziny. Przed nami coraz wyraźniej widać twierdzę.

Nagle - niespodzianka. Betonowe bloki odgradzają dalszą drogę. A więc historyczny Most Turecki, stanowiący jedyny wjazd do miasta, zamknięty. W dole, w głębokim kanionie o urwistych ścianach kilkudziesięciometrowej wysokości, wije się rzeka Smotrycz.

Most Turecki, stanowiący wjazd do Kamieńca

Po zasięgnięciu języka wiemy, że niebawem most otworzą. Trzeba więc poczekać.
Zabieramy się za śniadanie, a obrazy z przeszłości same nasuwają się przed oczy...

Obrona Kamieńca (przez Sienkiewicza opisana)

W roku 1672 potężna armia turecka przeprawiła się przez Dunaj i skierowała się na północ. Już po wypowiedzeniu wojny, zerwane zostały w Warszawie dwa sejmy i był problrm ze wsparciem dla Kamieńca. Tymczasem w sierpniu Turcy, dysponujący najlepszą techniką wojenną tamtego czasu, stanęli pod murami warowni.
Skutki wcześniejszego lekceważenia potrzeb finansowych warowni przy zerwanych w Warszawie dwóch wojennych sejmach, nie dają na siebie długo czekać. Po tygodniu ciężkiej walki załoga poddaje się.
Zgodnie z postanowieniami traktatu, żołnierze i każdy, kto chce, może opuścić miasto.
Znany z kart powieści Henryka Sienkiewicza pułkownik Jerzy Wołodyjowski, który w rzeczywistości również brał udział w obronie Kamieńca, wyjeżdża na dziedziniec, aby zebrać wojsko i przygotować je do wymarszu. Widzimy więc go, jak siedząc na koniu, wydaje rozkazy.
Nagle okolica zadrżała od potężnego wybuchu prochowni. W tym momencie wypaliły też stojące na dziedzińcu działa.Gdy chmura pyłu opadła, pozostali przy życiu zobaczyli leżące na ziemi, zakrwawione ciało Wołodyjowskiego.
Makowiecki pisze: "Cała tylnia część głowy była wyrwana, kości z czaszki i mózgu ani znaku, jedna twarz w całości się ostała". Ciało złożono w podziemiach kościoła franciszkanów. Przy czym wielu uważało, że do wybuchu świadomie doprowadził dowódca artylerii zamkowej Niemiec, major Heiking, który nie mógł się pogodzić z utratą twierdzy.

Wdowa

Pułkownik Wołodyjowski pozostawił żonę. Z tym, że była nią nie młodziutka, rezolutna Basia, znana z powieści Henryka Sienkiewicza, lecz wcześniej trzykrotnie zamężna, Krystyna Jeziorkowska. Przed oblężeniem wyjechała ona z miasta. Po śmierci Wołodyjowskiego wychodzi piąty raz za mąż. Tym razem za pisarza, Franciszka Dziewanowskiego.

Podwoje otwarte

Przyszedł oczekiwany moment, betonowe przegrody zniknęły i mamy wolną drogę do miasta. Słońce jest już wysoko, żar leje się z nieba, a w głowie kołaczą się Turcy. Lecz nie jest wytworem przegrzanego mózgu obraz, który właśnie mam przed oczami: widok minaretu przed katolicką katedrą.

Minaret i katedra w Kamieńcu Podolskim

Minaret z Matką Boską

Po zdobyciu Kamieńca rozpoczęły się trwające 27 lat rządy Tureckie. Każdy z chrześcijańskich obrządków mógł zachować po jednej świątyni, pozostałe przekształcono w meczety. W ten sposób meczetem stała się katolicka katedra, do której dobudowano minaret.

Kamieniec wrócił do Polski po pokoju w Karłowicach (1699 r.). Zgodnie z umową, minaretu nie zburzono. Ustawiono tylko na nim drewnianą figurę Matki Boskiej. Później zastąpiono ją istniejącą do dziś figurą wykutą ze złoconej miedzi.

Z czasów tureckich pochodzi też stojąca obecnie w kościele muzułmańska kazalnica, przed którą ustawiono tablicę z napisem w języku ukraińskim i polskim: "Ku pamięci Hektora Kamienieckiego
pana stolnika Jerzy Wołodyjowskiego,
że był ideałem rycerskości i szlachetności".


Na szczyt minaretu prowadzą strome kamienne schody. Z wąskiego tarasu pod figurą Matki Boskiej rozpościera się wspaniały widok na twierdzę i miasto. Można też usiąść w spokojnej zadumie na niewielkim cmentarzu przed katedrą, gdzie znajduje się kamienny obelisk w kształcie pnia drzewa, poświęcony pamięci Wołodyjowskiego.

Pozostałe dzieje Kamieńca

W wyniku drugiego rozbioru w 1792 roku Kamieniec przypadł Rosji. W 1918 roku na krótko znalazł się w granicach Polski, jednakże na mocy traktatu ryskiego miasto przypadło Związkowi Radzieckiemu, obecnie należy do Ukrainy.

Wyjazd z miasta

Słońce znalazło się nisko nad horyzontem i zaczęliśmy myśleć o powrocie.
Most, jak się okazało, zamknięty na głucho.
Chcąc wydostać się z miasta, znów zasięgamy języka. Mieszkańcy wskazują w stronę rzeki. Hmm... Może jest tam inny, tajny most, znany tylko nielicznym. Szukamy...szukamy...jeszcze raz pytamy. A więc nie ma mostu. Wyciągnięty palec młodej kobiety w obcisłych dżinsach bez wątpienia wskazuje na wodę.
Jeśli tak - wjeżdżamy w rzekę. Zobaczymy, gdzie nas ta trasa doprowadzi. Po zatoczeniu łuku pod wiszącą na stalowych linkach kładką, dojeżdżamy do drogi wychodzącej wprost z wody (czyli stamtąd, skąd jedziemy). Dalej już znaną trasą do Jazłowca...

 Wbrew pozorom UAZ nie topi się, tylko wyjeżdżamy :-) Ja przeszłam przez widoczną kładkę i robię zdjęcia.

Już po drugiej stronie. Droga wyprowadza prosto z wody.
(sierpień 2003)

Dopisek z 2019r.:
Spotkałam się z internetowym zarzutem, że piszę głupoty, bo mapy google pokazują drogi wyjazdowe z Kamieńca. Hi, hi, hi - ten dopisek jest dla wszystkich ewentualnych niedowiarków. Zwróćcie uwagę na datę mojego pobytu w Kamieńcu. Otóż w tych zamierzchłych czasach nie tylko nie było żadnej sensownej drogi innej niż historyczny most i bród, lecz także nie było jeszcze map google, facebooka ani youtybe. Tak, tak, istniały takie czasy :-)